Hmmm, i kolejna notka o problemach..?! Czemu nie… Tylko teraz troche o mnie… Jeszcze tylko jeden dzien w ZUSie <jupi:D>. Dzieki Ci Marysia ze nie dajesz mi sie tam załamaci ze razem jakos “dajemy rade” pani Marysi i innym kobitom, ktore nas wykorzystuja jak moga(;/). Jak Ci ludzie tam mnie wQrzaja;/ Ostatnio nie mam motywacji do niczego, nie chce mi sie nic, najchetniej siedziałabym przy biurku albo w domu w łozku i nic nie robiła, spała. Tak jakbym na cos czekała, jakbym chciała zeby złe chwile poszły w niepamiec…! Przespac zycie?! Czy to jest pomysł?? Rozwiazanie?? Ehh nie naleze do ludzi idacych na łatwizne choc czasem mysle o takiej przerwie… ZROBIC SOBIE WAKACJE OD ZYCIA! Tylko nie da sie… fizycznie nie mozliwe! Wszystko dołuje, dobija… Nawet mi w domu nie chce tez sie siedziec, bo jestem marudna, wciaz na kogos krzycze, fukam po ludziach z byle powodu… Przeciez to nie normalne!;/ Gdzie podziała sie ta dawna Marzenka?? Nie ma jej??!! Czy to ludzie mnie zmienili?? A przeciez gdzies w srodku dalej jest ten wrazliwy człowiek… zagubiony… a ostatnio czesto twardy (ale to tylko z pozoru…) Ludzie mowia: “po Tobie nie widac czasem problemow”. Hmmm, udawac sie nawet nauczyłam! Najblizsi tylko wiedza co we mnie siedzi… A moze nawet nie… Tak naprawde nikt nie zna mnie tak do konca! To co przezywam wiem tylko ja! Nie zamierzam sie tu uzalac nad soba… Po prostu jest mi smutno, tylko nieliczni zostali. A moze własnie w taki sposob sie “sprawdza” Przyjacioł??? Ehhh ale taka prawda, moge wyliczyc na palcach jednej reki osoby ktore sa (poza rodzina oczywiscie) ze mna na dobre i na złe. A ci ktorzy odeszli, czy oni kiedykolwiek byli przyjaciołmi?? Chyba nie… Najbardziej boli przeswiadczenie ze osoba ktora była Ci tak bliska nagle bez powodu sie odwraca… ma mnie głeboko gdzies, w momencie dla mnie najtrudniejszym…:(( Wiem, ludzi nie zmienie, ale po co były piekne słowa o przyjazni, o miłosci? Ktos kto dawał sens temu wszystkiemu nagle bez darma racji znika… “moja głowa chce znac powod…” ;((( A wspomnienia mecza, dobijaja, cisna łzy do oczu…
Dodatkowo strasznie martwie sie Dziadkami… Boje sie o Nich, o ich zdrowie itd… Przeciez tak strasznie Ich kocham, sa dla mnie tak bardzo wazni. W koncu trudno sie dziwic… spedziłam z Nimi poł zycia! To z Nimi sie wychowałam, przezywałam dobre i zle chwile… Od małego u nich przebywałam… Dom Babci i Dziadka zawsze dla mnie był ostoja, tam wiedziałam ze moge przyjsc, przytulic sie i Oni mi zawsze pomoga… ZAWSZE! Wiem ze jestem ich kochana wnuczka i oddaliby wszystko za mnie… tak, to tez jest budujace, takie przeswiadczenie ze mam kogos takiego… To Babcia zna moje tajemnice… (oczywiscie nie wszystkie, bo wszystkiego sie nigdy nie mowi) Ehhh znaczełam sie roztkliwiac… Ale prawda jest taka ze sa dla mnie bardzo wazni i nie wyobrazam sobie ich stracic! A wiem ze to kiedys nastapi… Tylko czemu teraz w tak trudnym momencie nie moge liczyc na wsparcie osoby ktora kocham??:( Tak bardzo brakuje mi Go… tak bardzo ze chwilami nie wiem co ze soba zrobic! Wiem ze poddawac sie nie moge, ale jest ciezko. Kiedys wiedziałam ze mam wsparcie w nim, mogłam przyjsc z kazdym nawet błahym problemem. a teraz?? co sie stało teraz?? co zrobiłam takiego?? Oddałam to wszystko co miałam najlepsze i nadal bym dla nigo zrobiła wszystko! HMMM tylko czy to wszystko ma sens?? Mam walczyc o cos co nie ma przyszłosci?? Mysli wciaz płyna, raz takie raz takie… tylko ktorymi sie sugerowac?? I kto tu mowił o Przyjazni…? Ze moge na Niego liczyc, ze uwielbia ze mna rozmawiac??! Bedzie musiał mi poswiecic choc chwile! Nie chce sie skarzyc, zalic Mu czy cos takiego! po prostu lubie sytuacje jasne! Wyjasnic sobie wszystko i moge odejsc! Skoro tak On chce, skoro tak bedzie łatwiej… Ale bez rozmowy i wyraznych słow nie poddam sie tak szyubko. Zaczełam wierzyc w siebie i w swoje mozliwosci. Nie rezygnuje z ludzi tak szybkio. skoro mogłam walczyc o Przemka i jego znajomosc, (ktora w koncu okazała sie bez sensu) to o Grzeska bede tym bardziej! Nie chce miec do siebie pretensji ze nie zrobiłam nic, ze siedziałam z załozonymi rekoma i pierdziałam w stołek! Nie chce czuc sie winna ze to przeze mnie cos było albo własnie czegos nie było!
Ide zaraz cos zjesc, bo juz jestem głodna i trzeba cos wszamac. Odchudzanie odchudzaniem ale musze byc silna, dla siebie i dla innych nie moge sie poddac, a zdrowie jest jedna z najwazniejszych aspektow zycia!
P,S; skoncze pozniej albo jutro. Poki co trzymac kciuki za mnie!!!